Przypomnijmy, podczas wrześniowej sesji Rady Powiatu w Mogilnie przewodniczący Komisji Międzyzakładowej WZZ \”Sierpień 80\” w Bydgoszczy, Jacek Siekierski został wyproszony z sali obrad przez Jana Barteckiego w oparciu o nowy zapis statutu powiatu. Wcześniej bowiem miała miejsce sprzeczka pomiędzy związkowcem, starostą Tomaszem Barczakiem i przewodniczącym Barteckim. Do sytuacji sprzed miesiąca odniósł się jednak w miniony czwartek, radny Dariusz Chudziński.
– Niestety ze względów zawodowych, raczej komunikacyjnych nie zdążyłem dotrzeć na poprzednią sesję Rady Powiatu, za co serdecznie przepraszam. Czytając sprawozdanie powiem panu, że włos mi się zjeżył na głowie. Nie stać pana, panie przewodniczący na powiedzenie zwykłego słowa \”przepraszam\” w stosunku do pana Siekierskiego. \”Przepraszam\” za pomyłkę, która się wkradła. To jest ludzkie, ktoś się przesłyszał. Można się pomylić, ale wystarczy w tym momencie powiedzieć zwykłe, ludzkie słowo \”przepraszam\”. Pan odebrał przewodniczącemu związków zawodowych głos, tylko dlatego, że panu się coś zdawało, że coś się zdawało panu politycznemu koledze Barczakowi. Gratuluję – uchwaliliście prawo, z którego będziecie teraz korzystali. Będziecie wyrzucali nas z sali obrad (…) Pan Siekierski nie reprezentuje siebie. Reprezentuje naszych mieszkańców, ludzi którzy korzystają z tych usług (…) Odebranie głosu czynnikowi społecznemu jest pozbawianiem ludzi fundamentalnego prawa do wypowiedzi, do brania czynnego udziału w pracach samorządu lokalnego. Przykro mi, ale nie reprezentuje pan tylko siebie, nie jest pan tylko i wyłącznie strażnikiem praw, cnót swojego kolegi i przywódcy partyjnego, pana Barczaka – mówił radny Dariusz Chudziński do przewodniczącego Rady Powiatu w Mogilnie, Jana Barteckiego.
Pomimo wszystko przewodniczący Bartecki w dalszym ciągu stoi na stanowisku dbałości o kulturę wypowiedzi wszystkich uczestników sesyjnych posiedzeń. Jak zaznaczał – zawsze udziela głosu każdemu zainteresowanemu w odpowiednim punkcie porządku obrad, tym samym nie zamierza tolerować niegrzecznych zachowań ze strony przybyłych gości.
– Niech pan nie mówi, że sobie uchwaliliśmy. Pan również uchwalił statut, jeżeli chodzi o powiat mogileński. A jak pana nie było, to z przykrością muszę stwierdzić, że szkoda, że pana nie było, bo pan by na pewnie jakieś uwagi wniósł. To co pan mówi, że obrona kolegi – to mnie nie dotyczy. Ja jestem przewodniczącym siedemnastu radnych łącznie z moją osobą. W pewnych momentach muszę podejmować decyzje i taka decyzja została podjęta. Ocenę pozostawiam obecnym wtedy na sali i tym, którzy uczestniczyli w poprzednich sesjach i byli świadkami tego, co się działo. Oświadczam, że nie będę tolerował takiego zachowania na sesji Rady Powiatu. Ja udzielam każdemu głosu w odpowiednim punkcie, w odpowiedniej sprawie. W związku z tym myślę, że jesteśmy na tyle cywilizowaną prowincją, że nie potrzebujemy wysłuchiwać kogoś, kto przyjedzie z zewnątrz i uważa, że jemu się należy w odpowiednim momencie głos i może przerywać, obrażać. My możemy się spotkać przy stole, możemy wymienić poglądy, możemy również się pokłócić i mieć inne zdanie na dany temat. Nie musimy się obrażać – mówił Jan Bartecki.
W momencie, gdy czwartkowa sesja dobiegała końca Jan Bartecki postanowił ponownie zabrać głos i przeprosić związkowca za sytuację sprzed miesiąca. Wówczas wstał, podszedł do Jacka Siekierskiego i w geście przeprosin podał mu rękę.
– Normalną sprawą jest, że język polski zna ten, kto potrafi powiedzieć proszę, dziękuję i przepraszam. W związku z tym, że pan Chudziński bardzo się pospieszył, bo on zresztą najlepiej zna język polski, najlepiej zna ortografię, wszystkie zaimki, przyimki. Ja myślę, że moja mowa polska jest mimo wszystko ułomna. Ja język polski znam tylko częściowo, literatem nie jestem, nie mniej w mowie nie popełniam błędów ortograficznych. Mnie osobiście stać na to, żeby powiedzieć proszę, dziękuję, przepraszam (…) Pewnie na ostatniej sesji zagalopowaliśmy się obydwóch. W związku z tym, o ile w jakiś sposób wyrządziłem panu krzywdę, panu ubliżyłem, czy rzeczywiście nie słyszałem – przepraszam pana, panie przewodniczący i myślę, że nasza współpraca będzie dalej na tym polegała, że będziemy się spotykali i współpracowali razem – mówił Jan Bartecki do Jacka Siekierskiego.
Ostatecznie przewodniczący Siekierski bez wahania przyjął przeprosiny i odparł, że nie zamierza zrezygnować ze współpracy, która w jego ocenie jest dbałością i walką o losy załogi Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Mogilnie.
– Jak się podejmuje pewnych funkcji – trzeba mieć troszeczkę twardą skórę. Mało tego wyrzucenie mnie za drzwi nastąpiło z powodu, którego nie było (…) Ja jestem naprawdę bardzo delikatny mimo tego, że totalnie brzydzę się takim politycznym bajzlem, który momentami gdzieś tu ma miejsce, a odbija się to kosztem załogi SPZOZ – powiedział na zakończenie przewodniczący Komisji Międzyzakładowej WZZ \”Sierpień 80\” w Bydgoszczy, Jacek Siekierski. (AS)

















Czy mnie pamięć myli, czy też nie.Czy to było wtedy,kiedy Pan Jacek Siekierski wkroczył na salę obrad w kolorowych spodenkach? Czy może ktoś przypomnieć? Bo jeżeli chce się być traktowanym na serio, to przynajmniej należy przykryć owłosione nóżki też na serio,czyli normalnymi spodniami.Jak ktoś narady traktuje weekendowo, czyli na luzie, to się nie dziwię, że potraktowano tego Pana luzacko.Twój wygląd świadczy o Tobie, to zasada ludzi poważnych i konkretnych.
pajacowanie, jak dzieci w piaskownicy, a poważny problem z boku
Żart? Bez krawata do knajpy byle osilek nie wpuści a na sesję w majtkach można wejść ?
Starosta Krzysztof Szarzyński obiecał na forum CMG24.pl (29.07.br.), że wstępne plany dalszego funkcjonowania naszej służby zdrowia będą znane we wrześniu br. Okazuje się jednak, że najważniejszymi tematami powiatowych sesji (przynajmniej w relacjach CMG24) jest kłótnia oraz późniejsze przeprosiny i deklaracje dalszej współpracy, pomiędzy pomiędzy osobami z tego samego obozu władzy. Kogo interesują dalsze plany powiatowej władzy wobec SPZOZ-u? Chyba jednak nikogo. Przykre.