Podczas dzisiejszej komisji Rady Miejskiej w Mogilnie radna dopytywała o los dwóch bezdomnych.
– Na terenie SPZOZ-u ogrzewały się dwie osoby bezdomne. Takie mrozy, a dzisiaj tych osób nie było. Czy coś panu wiadomo, może pani kierownik, że ktoś trafił do schroniska, bo nie chciały w ogóle słyszeć o schronisku? – pytała radna Ewa Kwit.
Z informacji przekazywanych przez Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Mogilnie wynika, że wspomniane kobiety odmówiły przyjęcia jakiejkolwiek pomocy.
– Przy SPZOZ-ie spotkaliśmy się z paniami. Panie kategorycznie odmawiają schronienia u nas, nawet na czas mrozów. Mówiliśmy, że jeżeli przyjdzie okres wiosenny, że mogą w każdej chwili opuścić schronisko. Niestety nie zdecydowały się. Nawet zaproponowaliśmy zmianę odzieży i skorzystanie z łazienki – również odmówiły – informowała Agnieszka Szulc, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mogilnie.
Komendant Mirosław Kuss wyjaśniał, że wobec dwóch kobiet strażnicy w ostatnich dniach podejmowali interwencję. Jednocześnie zaznaczał, że otrzymywali oni sprzeczne informacje w kwestii zgody na pobyt bezdomnych na terenie mogileńskiego SPZOZ-u.
– Mieliśmy w piątek około godziny 14:00 zgłoszenie z SPZOZ-u, że znajdują się dwie osoby, dwie kobiety. Oczywiście zgłoszenie w sensie, żeby te kobiety wyszły. Podjęliśmy interwencję i ze względu na to zgłoszenie one opuściły miejsce. Z kolei druga osoba w SPZOZ-ie w sobotę już, bo byliśmy skontrolować mówi, że nie ma żadnego problemu, żeby te panie były. One były gdzieś tam na oddziale, gdzie była ławeczka. Ta ławeczka została zabrana i są w tej poczekalni, w tej nowej części dobudowanej (…) Nie podejmujemy już interwencji. Tylko taka troszeczkę sprzeczność – jedna osoba prosi, żeby poprosić o wyjście, ale zgłoszenie było też tego typu, że te osoby tam się rozbierają, tam jest bardzo przykry zapach i załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne. Więc ja zgłoszenie rozumiem – mówił komendant Straży Miejskiej w Mogilnie, Mirosław Kuss.
Strażnicy miejscy w związku z występującymi ujemnymi temperaturami dokonali w dniu dzisiejszym przeglądu miejsc, w których na co dzień przebywają bezdomni.
– Dzisiaj rano mieliśmy przegląd wszystkich miejsc, w których potencjalnie mogą takie osoby przebywać. Nie było ich dzisiaj rano. Jedna z tych pań przebywała cały czas na ulicy Ogrodowej i być może tam jest u prywatnej osoby. Tam już nie wchodziliśmy. Przeglądamy te pustostany i dworce PKS-u i nigdzie tych osób nie było. Na pewno się nic złego nie stało, ta pani bardzo żywotna więc na pewno sobie poradziła (…) Tych osób jest naprawdę bardzo mało, te dwie panie. Nie mamy takiej wiedzy, żeby gdzieś ktokolwiek przebywał w pustostanach. Gdzieś u prywatnych osób są, a gro ludzi przebywa w opiece społecznej, na Łąkowej 1, więc skala jakby się zmniejszyła. Te miejsca kontrolujemy i nie widzimy jakiegoś potencjalnego zagrożenia – informował Mirosław Kuss. (AS)


















Stanęły po prostu w kolejke do rezonansu w nowo budowanym powiatowym szpitalu…
tylko mi bije w oczy ze doktorka przeszkadza ze ktos siedzi na korytarzu i estetyke psuje ?
nie chca iść do schroniska bo tam pić nie można A dla nich picie to jest życie.
Te kobiety zamiast ogrzewać się w szpitalu powinny ogrzewać się siedząc na odwyku. Tam też jest ciepło. Podobnie jak na
detoksie, przykładowo w Radziejowie, a już w żadnym razie im
dawać społeczne pieniądze.