Z okazji przypadającej w tym roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości Urząd Marszałkowski w Toruniu uhonorował osoby mieszkające w województwie kujawsko-pomorskim urodzone w 1918 roku i wcześniej, świadków historii ostatniego stulecia. Wśród nich znalazły się trzy mieszkanki powiatu mogileńskiego.
We wtorek, 19 czerwca wicemarszałek Dariusz Kurzawa spotkał się ze Stanisławą Kowalewską z Wójcina, Jadwigą Steinborn z Markowic oraz Czesławą Lewandowską z Głęboczka.
Stanisława Kowalewska z domu Kirylczuk urodziła się 8 października 1911 roku w Głuchowie na Podlasiu w rodzinie Marianny i Mikołaja. Jako młoda dziewczyna przeprowadziła się do ciotki do Warszawy i tam w 1938 r. wyszła za mąż za Wacława Kowalewskiego, z którym po wojnie prowadziła warsztat konfekcjonowania nici. W związku małżeńskim pani Stanisława przeżyła 53 lata. Owdowiała w 1991 r. Z małżeństwa tego przyszło na świat dwóch synów: urodzony w 1939 r. Zenon oraz Witold, który urodził się w 1946 r. Doczekała się 5 wnucząt i 8 prawnucząt. W 2006 roku pani Stanisława wraz z synem Witoldem i synową Jadwigą przeprowadziła się do Wójcina, w którym mieszkają do tej pory.
Jadwiga Steinborn urodziła się 16 października 1914 roku w Markowicach. Jej rodzicami byli Jan Steinborn i Marianna z domu Szeliga, którzy oprócz najmłodszej Jadwigi mieli jeszcze 8 dzieci:Władysława, Stanisława, Helenę, Jana, Kazimierza, Joannę, Stefanię i Anielę. Ukończyła Szkołę Podstawową w Markowicach i Szkołę Gospodarczą w Inowrocławiu. W czasie II wojny światowej jej rodzina została wysiedlona, do Markowic powrócili w czerwcu 1945. Po wojnie pani Jadwiga założyła w Niemojewku Koło Gospodyń Wiejskich, gdzie spełniała swoją pasję gotowania. Pracowała także wraz z bratem na roli, zajmując się zwierzętami. W 2015 roku w wieku 108 lat zmarła w Kruszwicy jej starsza siostra Aniela. Jest panną, nie miała własnych dzieci.
Czesława Lewandowska urodziła się 22 czerwca 1918 roku w Głęboczku, jako córka Ludwiki i Józefa. Całe swoje życie związała z rodzinną miejscowością. Uczęszczała do szkoły w klasztorze u sióstr zakonnych w Mogilnie. Za mąż wyszła w 1939 roku tuż po rozpoczęciu II wojny światowej, za Floriana, z którym przeżyła 33 lata do 1972 roku, kiedy to została wdową. Razem mieli trójkę dzieci: Barbarę, Henryka i Bolesława, z którym mieszka do tej pory. Doczekała się 5 wnucząt i 8 prawnucząt. Całe życie zajmowała się pracą na roli, a jej główną pasją było gotowanie, pieczenie ciast i przygotowanie zapraw.
W kwietniu taki sam medal otrzymał Bernard Janecki ze Strzelna, a kilka dni temu Cecylia Sech, również ze Strzelna.
W województwie kujawsko-pomorskim mieszka obecnie około dwustu osób urodzonych w 1918 roku i wcześniej. Ich dzieciństwo i młodość przypadły na czasy II Rzeczypospolitej i restytucji państwa, widzieli okropności II wojny światowej, uczestniczyli w powojennej odbudowie, pamiętają siermiężne czasy peerelu i wiosnę Solidarności. Ich pamięć, historie ich życia to żywe kroniki tamtych czasów. Tym cenniejsze, że przefiltrowane przez osobiste losy i doświadczenia. (I | fot. Szymon Zdziebło tarantoga.pl)








































Panie Dariuszu….. Ostatnio często występuje Pan w mediach lokalnych…. Czyżby zbliżały się wybory?
Szkoda ze nie zweryfikowano faktu, ze w Wylatowie mieszka Pani Salomea Wietrzykowska,ktora kilka dni temu obchodzila 103 urodziny.
Pani Salomeo 200 lat w zdrowiu!!!i bez medslu sie da
Weryfikacja osób w wieku 100 lat i więcej po numerze pesel chyba była dla urzędników zbyt trudna:-) Wyszukanie osób z peselem zaczynającym się na 18 i mniej to niewątpliwie trudne zadanie.
Medale za przeżycie tylu lat za 500 zł. renty.. Ale na poważnie ,,, Pamięć o ludziach to nie tylko wybory..