– Gdy w Katyniu oczekiwaliśmy na przylot prezydenckiego samolotu, złożyliśmy z pomocą harcerzy 30 wiązanek przy tablicach upamiętniających pomordowanych z terenu Ziemi Mogileńskiej. Pomodliliśmy się wtedy za wszystkich pomordowanych. Gdy wracałem na miejsce gdzie miały odbyć się główne uroczystości mijałem ekipę Telewizji Polskiej i usłyszałem wtedy, że prezydencki samolot miał kłopoty z lądowaniem i trwa akcja ratunkowa. Nagle rozdzwoniły się telefony posłów, senatorów i innych ludzi, którzy przyjechali do Katynia specjalnym pociągiem, a dziennikarze i media zaczęli w pośpiechu gdzieś wyjeżdżać. Wszyscy na miejscu uroczystości rozpoczęli się modlić i oczekiwaliśmy informacji o tej tragedii. Potem minister Jacek Sasin z Kancelarii Prezydenta, poinformował o katastrofie samolotu. Powiedział, że nikt nie przeżył … Była to przerażająca wiadomość dla nas tam przybyłych. Nie dowierzaliśmy, że coś takiego mogło się zdarzyć. Widziałem jak ludzie płaczą a wśród nich byli m.in. żołnierze, harcerze, posłowie i senatorowie. Później podjęto decyzję, że zostanie odprawiona msza święta żałobna, w trakcie której na krzesłach, na których mieli zasiąść pasażerowie lotu leżały biało-czerwone flagi. Było to wstrząsające wrażenie. Jednak najbardziej przeżyła to moja mama, która po raz pierwszy przyjechała oddać hołd swojemu ojcu, a po tej tragedii musiała z nami modlić się za ofiary tego wypadku – wspomina Adam Kowalski, prezes Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich Ziemi Mogileńskiej.
Do dziś Adam Kowalski jest przekonany, że 10 kwietnia 2010 roku cudem uniknął śmierci, a to za sprawą matki, która z powodu choroby lokomocyjnej zdecydowała, że pojadą pociągiem. (PK)















Był kiedyś film o takim tytule. Ja Ci jednak dobrze życzę i uważaj na siebie.
O Panu Kowalskim, wspomniała dziś również Wirtualna Polska : http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Czy-Sikorski-znal-przyczyne-juz-15-minut-po-katastrofie,wid,13301167,komentarz.html