Zapłoną znowu znicze na mogiłach. Łuny nad cmentarzami złagodzą mrok nocy i zaświadczą o naszej pamięci, która ma coraz mniej czasu dla śmierci. Coraz częściej wykręca się życiem pospiesznym i trudnym. W dniu święta zmarłych cmentarze pełne będą kwiatów a żywi spotkają się ze zmarłymi w zadumie i modlitwie, nad wymytymi i oczyszczonymi z chwastów nagrobkami. Zmarli niewiele potrzebują. Plączą się w naszym sercu nitką wspomnień, które niekiedy z upływem lat tracą swą wyrazistość. Twarze zacierają się, głosu naszych bliskich nie potrafimy wywołać z przeszłości. Lecz wiemy dobrze, że z każdym dniem jesteśmy bliżej nich i że nieuchronnie podzielimy ich ostatnie przeżycie. Nie wiemy tylko kiedy to będzie i jak będzie wyglądało. Bywało, że gdy żyli wśród nas nie mieliśmy dla nich czasu, denerwowali nas, tak nam było trudno spotkać się z nimi a może nawet przeszkadzali nam, bo byli kapryśni i uciążliwi. Teraz przyjeżdżamy do nich z daleka, przywozimy strojne wieńce, naręcza chryzantem. Troskliwie układamy kwiaty na mogiłach dbając, by kompozycja wypadła gustownie i znicz palił się wedle obyczaju a stojąc nad ich grobami odmawiamy \”Wieczny odpoczynek…\”. Dobry to obyczaj i potrzebny. Lecz zanim nas wyrok losu przymusi do jego przestrzegania, spieszmy się kochać ludzi, zarówno tych bliskich jak i tych dalekich. Cieszmy się ich obecnością póki żyją. Nie odkładajmy dobrych słów, gestów życzliwości i pomocy na jutro, bo jutro może być już za późno. Ziemia nas może rozłączyć. Przynajmniej na jakiś czas. Któż z nas ma jednak pewność, że się spotkamy a jeśli tak – czy zostaniemy z sobą czy tylko spojrzymy sobie w oczy i rozejdziemy się na zawsze w różne strony? Nie my będziemy trzymać w ręku wagę. Zachowajmy wobec wszystkich prostotę serca, odrobinę dobroci oraz zrozumienia tam gdzie nie ma miejsca na miłość. Nieraz wystarczy szacunek i tolerancja, innym razem potrzebne będzie przebaczenie. Nie nośmy w piersiach kamiennego serca a w ustach słów złośliwych, raniących, podłych i drwiących. Wszystkim się dni wypełnią i każdemu z nasz przyjdzie się kiedyś żegnać i odchodzić z tego świata. Jest też pewna kategoria śmierci, która z racji swej wielkości przerasta pospolite umieranie. Jest to śmierć za kogoś, za Ojczyznę, za ważną ideę a także dlatego, że nie można znieść upokorzenia doznanego od ludzi. Pamiętajmy o tych, którzy w taki sposób umierali. Niech i na ich grobach rozbłyśnie światełko naszej pamięci i wspomni ich wdzięczność naszego serca. Pamiętając o zmarłych nie zapominajmy tym bardziej o żyjących. (Red.)

















oni pozostaną w naszych sercach