Obecność zwierząt w lesie nikogo nie dziwi. Na drogach stanowią jednak zagrożenie. Spotkanie samochodu z dzikiem lub sarną może skończyć się źle. Mogileńscy policjanci od początku kwietnia odnotowali już sześć zdarzeń z udziałem zwierząt.
Pierwsze miało miejsce we wtorek, 3 kwietnia o godzinie 2:30 w miejscowości Łąkie. Kierujący pojazdem Opel Insignia w trakcie wymijania się z innym pojazdem uderzył w przebiegającego przez jezdnię dzika.
W środę, 11 kwietnia na drodze krajowej nr 25 w Kuśnierzu kierujący pojazdem Renault Traffic chcąc uniknąć zderzenie z sarną zjechał na pobocze drogi, gdzie doszło do wywrócenia pojazdu.
Do kolejnego doszło następnego dnia, 12 kwietnia o godzinie 7:30 na drodze krajowej nr 15 w Jeziorkach. Kierujący samochodem marki Ford C-Max uderzył przodem pojazdu w dzika, który nagle wtargnął na jezdnię.
Kilka dni później, 16 kwietnia o godzinie 20:30 na drodze krajowej nr 25 w Proszyskach terenowy Mercedes w celu uniknięcia zderzenia ze zwierzyną leśną zjechał na prawe pobocze i uderzył w drzewo.
Ostatnią kolizję odnotowano w czwartek, 19 kwietnia na drodze krajowej nr 15 w miejscowości Markowice. Około godziny 9:00 pod koła Skody Octavii wtargnęła nagle sarna. W samochodzie uszkodzeniu uległa atrapa silnika i prawy przedni błotnik.
– Przejeżdżając przez tereny zalesione lub drogę biegnącą przez rozległe pola kierowcy muszą zachować szczególną ostrożność i wyobraźnię. Rozwaga za kierownicą przyda się także na wsi, bo nagle pod kołami samochodu mogą pojawić się zwierzęta domowe lub gospodarskie. Należy pamiętać, że zwierzęta zazwyczaj przemieszczają się w stadzie i jeśli w zasięgu wzroku pojawi się na przykład jedna sarna czy dzik, można się także spodziewać kilku innych. Zagrożeniem podczas jazdy leśnymi lub polnymi terenami są też ptaki. Przy otwartych szybach samochodu mogą wlecieć do środka auta i przyczynić się do utraty kontroli nad pojazdem przez zaskoczonego i niespodziewającego się takiego zdarzenia kierowcę – przypomina asp. Tomasz Bartecki z KPP w Mogilnie. (za KPP Mogilno)

















Powinien powstac jakiś panstwowy fundusz, który wypłacałby odszkodowania za straty poniesione w wyniku takich kolizji. Znaki ostrzegawcze o przebiegającej zwierzynie zarządy drog powinny sobie w du*ę wsadzić – droga to droga, jest XXI wiek i nikt nie zamierza wypatrywac jelenia jadąc krajówką 40 km/h. I wyprzedzając docinki w stylu \”AC\” se wykup… AC ludzie wykupują z dwóch powodow – pierwszy (słuszny) przed kradzieżą. Drugi – z powodu jezdzenia jak pipa i obcierania autem gdzie sie da he he.
ja sarne potrąciłęm 100 metrów za stacją u grubego :p