Często mówi Pani o upadku uniwersalnych wartości, co uderza w proces wychowywania przyszłych pokoleń. Nie przesadza Pani? Zmiana stylu życia człowieka, to proces naturalny. Wystarczy poczytać, jak żyliśmy kilkaset lat temu.
– Ja nie kwestionuję nieuchronnego procesu związanego ze zmianą sposobu życia człowieka, wynikającego z postępu technologicznego i jego zmieniających się aspiracji życiowych. Ja wskazuję jedynie na niezrozumienie pojęcia \”wolność\”, które dzisiaj pozbawione odniesienia do innego istotnego pojęcia, jakim jest \”odpowiedzialność\”, zachwiało, a nawet zrujnowało w wielu aspektach życie rodzinne i społeczne.
To dlatego w kampanii wyborczej wybrała Pani hasło \”W obronie wartości\”?
– Tak. System wartości, który jest naszym dziedzictwem, fundamentem naszej tożsamości narodowej, jest dzisiaj w defensywie. Na zasadzie świętego spokoju, albo myślenia \”jakoś to będzie\”, oddaliśmy narrację o tym, co dla nas istotne, czyli o Bogu, rodzinie, sprawiedliwości, szczęściu i pięknu, w ręce tych, którzy albo z tego szydzą, albo nadają tym wartościom wykoślawiony sens. A wszystko to w sosie tzw. tolerancji, która żadną tolerancją nie jest.
Dlaczego ludzie mają na Panią głosować?
– Bo jestem pracowita, wytrwała i znam się na tym, co robię. A to co robię, będzie w Sejmie jak znalazł. Ponadto mam silny charakter, który sprawia, że nie kulę ogona pod siebie. Pasuję do czasów niepewności w jakich żyjemy, bo mam klarowne poglądy. Nie kluczę, tylko mówię jak jest. To się może miałkim politykom nie podobać, ale ja nie startuję dla nich, tylko dla zwykłych
ludzi, którzy jeśli mnie wybiorą, będą mieć we mnie swojego orędownika.
Materiał wyborczy Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość















