– Kiedy Ksiądz rozpoczął przygodę z największą swoją pasją, czyli gołębiami i czy nie przeszkadza ona w codziennej pracy duszpasterskiej?
Swoją pasję, czyli hodowlę gołębi rozpocząłem ok. 60 lat temu, mając niecałe 12 lat. Przez te 60 lat, różne koleje losu, takie jak studia, służba wojskowa i praca nie zdołały zahamować mojego hobby. W okresie kiedy nie było mnie w domu, opiekę nad stadem sprawowały babcia i moja matka. Zajmowały się one m.in.: karmieniem, pojeniem oraz czyszczeniem gniazda. Ja natomiast wracając na kilka dni do domu, zajmowałem się bardziej wyszukanymi zadaniami, choć też w zasadzie są podstawowe czynności, które sprawuje każdy hodowca. Do zadań tych należały: selekcja, dobór par do rozpłodu, kojarzenie, krzyżowanie i trenowanie. Oczywiście gołębiom nie obce są choroby bakteryjne, wirusowe, grzybicze i pasożytnicze. Walka z nimi i zapobieganie im to również był i jest mój obowiązek jako hodowcy. Obecnie hoduje gołębie pocztowo-sportowe, zaliczane do grupy X i posiadam ich około 200 sztuk, skupionych w 3 gołębnikach.
– Mówi Ksiądz, że posiada gołębie pocztowo-sportowe. Dlaczego nazywa się je pocztowymi?
Podstawowa własność psychiczna gołębi pocztowych, z której człowiek korzystał, to tzw. powrotnolotność, znana już przed tysiącami lat. Jednym z najstarszych dowodów wykorzystywania gołębi pocztowych przez człowieka jest malowidło w egipskiej świątyni Medina Huba – około 1300 lat P.N.E. Przedstawia ono wypuszczenie gołębi, których zadaniem było prawdopodobnie przekazanie informacji o koronowaniu faraona. Zachowały się dokumenty świadczące o istnieniu w 1167 roku linii lotów gołębi i stacji pocztowych na trasach Kair – Aleksandria, Asuan – Kair oraz Kair – Eufrat. Gołębiami posługiwali się m.in. bankierzy, kupcy a także gracze giełdowi, którzy w ten sposób mogli szybko powiadamiać o notowaniach. Gołębie pocztowe były też używane na frontach podczas I i II Wojny Światowej. Wiele doskonałych gołębi – lotników zostało wyróżnionych wojskowymi odznaczeniami, pobierało \”emerytury\”, było pochowanych z honorami wojskowymi, a niektóre okazy stanowią do dziś cenne eksponaty w muzeach wojskowych.
– Wiele razy pisaliśmy o różnych sukcesach mogileńskich hodowców gołębi, których gołębie pokonywały wyznaczone trasy. Czy Księdza gołębie, również biorą udział w takich zawodach?
Oczywiście moje gołębie biorą udział w takich zawodach, jednak ze względu na moje obowiązki, sam nie jeżdżę na nie tylko znajomi zabierają moich podopiecznych. W tej dziedzinie mogę pochwalić się wieloma osiągnięciami moich gołębi, a jednym z nich jest przebycie trasy z Holandii do Mogilna w ciągu 1,5 doby. Trasa wynosiła 850 km i czas ten należy uznać za rekordowy, bo średnio gołąb przelatuje 70 kilometrów na godzinę i po drodze robi przystanki aby coś zjeść, napić się lub po prostu odpocząć. Czynnikiem, który pobudził mojego podopiecznego do odruchu szybkiego powrotu był stres doznany przez niego, bo znalazł się on w obcym miejscu, a gołębie dość mocno przywiązują się do swojego gołębnika.
– Czy ma Ksiądz jakieś wspomnienia lub fakty z życia, w których uczestniczyły gołębie?
Mam wiele wspomnień związanych z gołębiami, bo dość często jako kapelan hodowców gołębi na terenie całej archidiecezji odprawiam liczne msze święte. Jednak najbardziej utkwiła mi w pamięci msza święta odprawiana w kościele św. Józefa w Inowrocławiu. Kończąc odprawianie mszy św., zauważyłem, że przed drzwi wpada ptak – gołąb i głośno do mikrofonu poleciłem ministrantowi: Idź podnieść! Wśród wiernych nastąpiła konsternacja, a ja tak jakość z miłości do zwierząt pomyślałem, że trzeba ratować tego ptaka. Jak się później okazało był to gołąb, który swoją siedzibę miał w Katowicach, a w naszych stronach zabłądził i przypadkiem wpadł do kościoła, oczywiście zabrałem go do swojego gołębnika i kiedy, ptak odpoczął odleciał do domu.
Rozmawiał: Ireneusz Rakoczy
Fot: PK
















czy normalny człowiek kochający zwierzęta \”wykonuje selekcje\” ?
co w ty wywiadzie ciekawego ?!
jakieś pierdółki o gołąbkach
Sam pomysł wywiadów jest bardzo dobry. Myślę, że następny wywiad powinien być z burmistrzem Mogilna. Ale czy się na to zgodzi, skoro wcześniej nie chciał udzielać żadnych informacji redaktorowi Gazety Tydzień ? Dobrze by było taki wywiad przeprowadzić z starostą mogileńskim.
ja też jestem za Mareczkiem H. z \”poczytnej\” gazeciny. On ma zawsze do zaoferowania swoją wizję władzy absolutnej
No właśnie a jak tam gazeta tydzień. Miała być tylko chwilowo zawieszona. Kiedy będzie? Czy tylko na czas wyborów?
pogadajcie z Panasiukiem o jego pasjach i hobby. Niech opowie wam jakie pieniadze na to wydaje.
Ja uważam że następny artykuł powinien byc o ks.Walterbachowi i o jego plebaniach pobudowanych z pieniędzy parafian przeznaczonych na comiesięczną składkę na budowę kościoła . I gdzie są te pieniądze ??
Ten Pan jest podobno honorowym obywatelem naszego miasta. A ja się pytam co on takiego zrobił dla naszego regionu? Czy jego Firma o charakterze mafijnym dotowała jakikolwiek projekt?
Ciekawe dlaczego nie ma nic o prywatnym zoo, osiołakch, lamach i innych zwierzętach utrzymywanych z kiesy parafian, zlikwidowanym przez Prymasa H. Muszyńskiego po donosach parafian. A swoja drogą mamy proboszczów z naprawdę bardzo kosztownymi hobby, jeden utrzymuje zoo z kilkudziesięcoma sporymi ( czyt. kosztownymi w utrzymaniu ) zwierzętami drugi ( czyt. ks. Panasiuk ), pływa jachtem po Grecji, Meksyku, Egipcie, Argentynie. A kiedyś wystarczył brewiarz, no może szachy, hodowla pszczół ( czyt. ks. Wawrzyniak ) . Jakie czasy tacy kapłani.
Wykształceni księża pracują i zarabiają,sa nauczycielami,nie tylko w gimnazjach,ale również i w większości nauczycielami akademickimi i tak jak każdy pracujący otrzymują wynagrodzenie.A jeśli uważasz,że to idzie z kasy parafialnej,to nie dawaj i problem z głowy.A jeśli już cytujesz to ja napiszę inny cytat bardziej pasujący do X.\”co cesarskiego Cesarzowi, a co boskiego Bogu\”.
I też na tacę nie daję ale niestety za posługę kapłańską jestem zmuszony, \” co łaska \” za pogrzeby, śluby, chrzty itp. wg. taryfy, a ceny tam godne oj godne. I gdzie tu chrześcijańska skromność. I chyba ten cytat to tak średnio odnosi się do wycieczek turystycznych, turystyki kwalifikowanej tj. żeglarstwa oceanicznego naszego \” żeglarza \”.