– O tym, że nie należy wsiadać na rower będąc pod działaniem alkoholu wie każdy. Pijany rowerzysta stanowi zagrożenie nie tylko dla siebie, ale także dla innych uczestników ruchu drogowego. Brak równowagi, a także jazda tzw. „wężykiem” może doprowadzić do tragedii. Kierowcy samochodów chcąc bezpiecznie ominąć rowerzystę, muszą niejednokrotnie podejmować nagłe manewry, a biorąc pod uwagę zimową pogodę i śliską nawierzchnię jezdni, nie trzeba dużo, aby doszło do kolizji, czy wypadku – mówi asp. szt. Tomasz Bartecki.
Oprócz zagrożenia stwarzanego na drodze, rowerzysta, który wsiada po alkoholu na rower, musi się liczyć z dotkliwymi karami finansowymi. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, osoba kierująca rowerem w stanie po spożyciu alkoholu może zostać ukarana mandatem w wysokości minimum 1 tys. zł. W przypadku jazdy w stanie nietrzeźwości kara jest jeszcze wyższa. Wysokość mandatu dla sprawcy tego wykroczenia wynosi minimum 2,5 tys. zł.
Surowe konsekwencje swojej lekkomyślności poniesie 46-letni mieszkaniec Mogilna, który w miniony czwartek, 26 stycznia wpadł w ręce policjantów ruchu drogowego. Rowerzysta miał w organizmie 1,2 promila alkoholu, co oznacza minimum 2,5 tysiąca złotych kary. Jednak ostateczną wysokość grzywny ustali sąd, który może nałożyć nawet 30 tys. zł i orzec zakaz prowadzenia pojazdów niemechanicznych. (za KPP Mogilno)
















no wyjątkowo muszę się zgodzić z formułką prespiranta. Bardzo trudno jest utrzymać równowagę po pijaku na rowerze, chociaż 1,2 to nie dużo, tak powyżej 2,0 to już jest problem. To kolebotanie może nas przewrócić na drogę i dramat gotowy. Zawsze lepiej jechać samochodem bo się nie przewrócimy i nie rzucamy w oczy bo do 1,5 spokojnie pojedziemy prosto nie wzbudzając podejrzeń.
Brawa dla Policji,należy eliminować z dróg tego rodzaju „chwasty”—wyrok ma być maksymalny.Może trafi jako „świeżak” do „cienia”??Bo, z czego zaplaci???Nawet kredytu nie otrzyma.