14 września 2016 roku szesnastu radnych wyraziło zgodę, by 376 metrowa działka przy ulicy Hallera została wystawiona na przetarg. Wówczas burmistrz Mogilna, Leszek Duszyński argumentował, że sprzedaż kawałka gminnej ziemi może przyspieszyć remont budynku byłego Wrzosu.
– Cały czas od wielu lat mówiliśmy o ratowaniu budynku, gdzie znajdował się Wrzos, nadarza się okazja, że wreszcie te sprawy sądowe są już poza nami. Teraz tylko przed nowym właścicielem stoi zadanie odrestaurowania tej nieruchomości po to, aby centrum miasta odzyskało swój blask. Doceniając to, że w pobliżu tej nieruchomości mieszkają osoby, które dzierżawiły grunt pod garaże – wystosowałem list, że jestem otwarty na ich propozycje, jednocześnie wskazując też miejsca. Być może nie wszystkim akurat te miejsce jak na przykład za torami odpowiada, ale też czekam na jakieś propozycje ze strony tych dzierżawców. Jest szansa, żeby uratować budynek, który w każdej chwili może się zawalić – mówił we wrześniu burmistrz Duszyński.
Do rozmów i sytuacji sprzed kilku miesięcy powrócił dziś radny Grzegorz Stochliński.
– Wiemy, że miał się odbyć przetarg nieograniczony. Czy ten przetarg się odbył i ta działka została sprzedana? Kto ją kupił, czy kupił ją właściciel tej kamienicy na poprawienie warunków zagospodarowania tego terenu? – pytał radny Stochliński.
Rajcy wtórowała także Alina Dobersztyn, dopytując o wcześniej ustalone warunki tej sprzedaży.
– Jeżeli ta działka została sprzedana, czy zostały tam ujęte uwarunkowania dotyczące służebności? – pytała radna.
Dzięki dociekliwości radnych wyszło na jaw, że w akcie notarialnym, którego podpisanie zaplanowano na marzec nie zawarto by zapisów gwarantujących dojazd mieszkańców do posesji.
– Ta działka została sprzedana w formie przetargu nieograniczonego. Z tego co pamiętam w marcu zostanie podpisany akt notarialny. Natomiast nie zostały zawarte zapisy dotyczące służebności dojazdu do posesji w tym przypadku (…) Była rozważana taka kwestia, ale nie została wprowadzona, ponieważ jest jeszcze możliwość sądowego uzyskania prawa przejścia, czy dojazdu do posesji i skorzystaliśmy z tego rozwiązania – mówił Arkadiusz Grobelski, dyrektor wydziału Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska.
Jak poinformował również dyrektor Grobelski działkę tą kupiła spółka Rentier Nieruchomości z Mogilna.
Paweł Molenda działanie urzędników nazwał „wpuszczeniem w maliny”. Jego zdaniem niedopuszczalne jest pozostawienie mieszkańców bez zagwarantowanego dojazdu.
– Nie idzie słuchać w tej chwili tego, co mówił pan dyrektor, bo my zgodziliśmy się na sprzedaż, pod warunkiem żeby mieszkańcy mieli możliwość dojazdu. Obowiązkiem gminy było zabezpieczyć pozostałym dojazd. W tej chwili mówienie pana dyrektora, że na drodze sądowej można sobie dochodzić jest nie do przyjęcia. Po prostu zostaliśmy wpuszczeni w maliny. W życiu bym nie zagłosował za taką uchwałą – mówił zaniepokojony radny Molenda.
Zbulwersowana również słowami dyrektora Grobelskiego przewodnicząca Kujawa, pomimo wcześniejszych zapewnień o zabezpieczeniu przez gminę dojazdu proponowała powrócić do nagrań z wrześniowych posiedzeń rady, by udowodnić co wówczas zostało wypowiedziane.
– Dokładnie pamiętam, bo ja głosowała przeciwko sprzedaży tego, ponieważ do mnie się zwrócili mieszkańcy, którzy korzystają z tego wjazdu. Możemy wrócić do naszych nagrań, czy protokołu z tamtej sesji. Mieliśmy powiedziane, że będzie to zagwarantowane, więc nie rozumiem, dlaczego tego nie dopilnowaliśmy i teraz pan mówi, że ludzie mają sądową droga dochodzić – mówiła przewodnicząca Teresa Kujawa.
Ostatecznie burzliwą sytuację uspokoiło zapewnienie wiceburmistrza. Zagwarantował on bowiem, że bez stosownego zapisu, o który dopominają się radni akt notarialny z ramienia gminy nie zostanie podpisany.
– Chciałem państwa zapewnić, że skoro na marzec zostało przewidziane podpisanie aktu, to ja takiego aktu nie podpiszę – zapewniał Jarosław Ciesielski, wiceburmistrz gminy Mogilno. (PK)

















Jak się zatrudnia na stanowisko dyr.człowieka który ma tyle pojęcia o gospodarce przestrzennej co murarz o pieczeniu chleba nie obrażając murarza,to takie są efekty.Jak bym słyszał prezesa PIS gdy mówił do frankowiczów weżcie sprawy w swoje ręce i idżcie do sądu.
Tą sprawą powinno zająć się CBŚ – oni szybko rozwiążą problem tego PRZEKRĘTU -no i problem z głowy.
Ktoś w Mogilnie wierz panu vice versa ?? Parodia westernu
Radni mieli wiele lat żeby zrobić porządek z tym obiektem a zaczęli się interesować jak ktoś chce to kupić. Najlepiej żeby nikt tego nie kupił bo się nie daj Bóg wzbogaci. Kamienica powinna szpecić miasto aż do katastrofy budowlanej. Tylko się modlić żeby nikogo nie zabiło.
Coś mi tu śmierdzi aby radny Stochliński miał jakiś przeciek o sprzedaży działki , ten super piesek Duszyńskiego udeża w niego. Chyba ,że pod nieobecność winą obarczą Vice oraz Grobelskiego ????? A może staje po drugiej stronie mocy(H)
Ta ostatnia analogia dotycząca prezesa troszkę ci nie wyszła.
Ot, urzędnicy z najwyższej półki! Chcą sprzedać grunt gminny bez zapewnienia dojazdu-dojścia do innych działek (garaży).Notariusz nie powinien w ogóle sporządzić takiego aktu bez zapisu o \”drodze koniecznej\”. A ptoszki ćwierkają, że dwóch doświadczonych pracowników z urzędu miejskiego złożyło wypowiedzenie z pracy! To musi o czymś świadczyć.
Wyszło wyszło tylko trzeba czytać ze zrozumieniem.Chodzi o właścicieli działek a nie o Urząd.