Do zdarzenia doszło w piątek, 22 listopada w godzinach rannych na drodze krajowej nr 15/25 w okolicach miejscowości Ciechrz. Pod koła jadącego Mercedesa wbiegł jeleń. Zwierzę zostało ranne.
W akcji brały udział zastępy straży pożarnej, policja oraz lekarz weterynarii. (AS | fot. OSP Strzelno)

















Kto teraz zwróci kierowcy za szkody spowodowane przez zwierzynę?
Jak nie ma ac tto na własny koszt naprawa. Wiem to po sobie po zderzeniu z sarną.1 pytanie,, pana władzy,, kiedy przyjechał patrol to po co nas Pan wzywał, wszystko na temat. Na szczęście nie było dużych strat, sarną uciekła
Piękne zwierzę, mam nadzieję, że nie zostanie zabity tylko wyleczony. Po uszkodzeniach samochodu widać, że na liczniku było dużo więcej, niż w tym miejscu wolno było jechać.
Wolniej!
Kto teraz zwróci zdrowie jeleniowi utracone przez człowieka???
Jeleń leży ale już bez głowy i porozy
dla tych wszystkich nieświadomych nie ma żadnej reguły gdzie i kiedy trafisz na dziką zwierzynę może to być teren leśny i nawet teren zabudowany zwierzyna wolno żyjąca jest wszędzie i każdy z nas może na nią trafić to co się stało to nic więcej jak tylko można powiedzieć pech kierowcy bo ani on ani jeleń tego nie chciał tym bardziej ze jeleń to już tylko trofeum bo na pewno tego nie przeżyje więc szerokiej drogi i spokojnych poboczy DARZ BÓR
Niestety jeleń musiał zostać uśpiony.
Do \’eksperta od prędkości\” – samiec jelenia waży nawet ćwierć tony (odpowiednik pięciu dużych worków cementu). Wystarczy, że to zwierzę by się położyło na maskę samochodu a wgniecenia by były niemałe. A jak się zsumują prędkości pojazdu i zwierzęcia? Miałem podobną przygodę, która ugryziona przez kundelka skoczyła na przednia szybę samochodu – szyba do wymiany, lewy błotnik do wymiany, czujniki z szyby do wymiany, słupek do prostowania. A ja już właściwie się zatrzymałem bo dojeżdżałem do skrzyżowania ze światłami. Sarna jest kilkakrotnie lżejsza od jelenia. Jesli chodzi o to kto pokryje koszty naparwy – na pewno nie państwo polskie, które jest właścicielem wszelkiej zwierzyny dzikiej. Nadleśnictwa się chronią – asekurują a stawiają znaki ostrzegawcze w miejscach, gdzie stoi kilka drzewek – w takiej sytuacji winny jest kierowca – bo był znak ostrzegawczy. Ja musiałem pokryć koszty naprawy z mojego AC bo nadleśnictwo postawiło znak w terenie zabudowanym pomiędzy fabryką, osiedlem domków jednorodzinnych, skrzyżowaniem ze światłami i dwoma stacjami benzynowymi. Dobrze się zaasekurowali.