Do Jeziora Mogileńskiego nieznany jak dotąd sprawca dokonał zrzutu cieczy niewiadomego pochodzenia. W tej sprawie Straż Miejska w Mogilnie otrzymała zgłoszenie tuż po godzinie 17:00. Pomocy strażnikom udzielił przedstawiciel Koła PZW w Mogilnie, jednak nie udało się ustalić dokładnego miejsca wprowadzenia tych substancji do wody. (AS | fot. Czytelniczka)






















Jak to na wsi..
Kolejny raz i nikt nic nie wie. Ciężko zbadać skład chemiczny i dowiedzieć się kto jest producentem tego syfu
Jakie,to normalne w tym zaściankowym grajdołku.Są „służby” i co?????Echo.Może coś konfidenci ustalą i doniosą??
Przypominają się czasy PRL kiedy tzw. „Brzydula” wciąż wydawała nieprzyjemny smrodek.Ale dziś w XXI wieku powinno się karać bezwzględnie takich bezczelnych trucicieli.
Dziwię sie naszym władzom a szczególnie Burmistrzowi Duszyńskiemu,że nie uruchomił służb w celu złapania truciciela.A to jest takie proste.Służby ochrony środowiska są do bani.
kiedys taka rzeka byla chluba powaiatu po wojnie jankus i rzeka panna to nie bajki ludzie sie tam kapali na jankuska star ludzie mogr to potwierdzic a dzis szkoda ze sprawca zanieczyscil lub sprawcy moz pow istoty zyjace w tej rzece wygina i tak bedzie jesli takiego kogos by zarzad wod polskich zjapal to prokurator pow wniosko o zaplete 10 tys na rzecz srodowiska i zajac sie to sprawa w trybie pszystieszonym bo przyroda to nie lalka ktora mozna sie bowawix choc przyroda nie ma serca to tak latwojert ja zranic zanieczyscic chemikaliami to kretyn jesli zanieszyszczr srodowisko ta rzeczka to historia wpnuw do jeziora moz pow wladze powojenne lepiej dbalu o tr rzeke jak tam ludzie sie kapali na jankusa po wojnie to prawda co by nasi dziadkowie klamali rzeka byla czysta i przejrzysta tak bylo kiedys a dzis faktu mowia za siebie jesli komos przeszkadza ta rzeka w histori mogilna sie zapisala to hiech sie puknie ostro w glowe gesli ma sieczke a nie uczucia sasiedzi wokol szlaku piastowskiegi stowarzyszenie lokalne dbajcie o rzeki bo to naszr mala olczyzna zaw warto
Jesteście naiwni. Jeśli to było celowe pozbycie się chemikaliów to co sprawca miał czekać na przybycie służb, czy zacierał ślady.Ten kanał przy PZU przecież płynie i czysta woda przepłukuje go . Jest efekt wizualny przy ujściu a kilkaset metrów w górę cieku nie ma śladu. Liczę na kolegów z PZW bo wiem że takich tematów nie odpuszczają. Ni dziś to jutro sprawa powróci a sprawca wypłynie.
Wg zamieszczonych zdjęć, zanieczyszczony ciek wodny to tzw. Rów zachodni wpadający do jeziora pod ul. Kościuszki niedaleko siedziby PZU. Wg mnie nie jest trudno wychwycić truciciela, a już z pewnością powinny być pobrane próbki ścieku do analizy w WIOŚ w Bydgoszczy.